Porządek Mszy św.:
Dni powszednie:
6:30, 7:30, 8:30, 18:30
piątek: 15:00
Niedziele:
6:30, 8:00, 9:30, 11:00 (dzieci), 12:30, 18:30 (studenci)
lipiec i sierpień: 20:00

Nabożeństwa:
Nieustanna Nowenna: każda środa o 8:30 i o 18:00
Adoracja Najświętszego Sakramentu:
I czwartek, I piątek i I sobota miesiąca od 19:15 do 21:00
Godzina Miłosierdzia:
każdy piątek o 15:00

Spowiedź:
podczas każdej Mszy św.

Kancelaria Parafialna:
od wtorku do piątku
  9:00 - 11:00
16:30 - 18:30

Telefon:
(22) 578 42 00 / (22) 578 42 14

E-mail: klemenswarszawa@gmail.com






Homilia na Zesłanie Ducha Świętego

Dzisiaj przeżywamy uobecnienie tamtego szczytowego wydarzenia w dziejach naszego zbawienia, tamtego poszumu wiatru, tamtych płomiennych języków, tamtego Zesłania Ducha Świętego.

Dzisiaj winniśmy też sobie uświadomić, że przez Zesłanie Ducha Świętego odsłania się nam w pewnej mierze wielka zasadnicza tajemnica bytu i działania Boga.. Otóż wiemy, tylko winniśmy to uświadomić, że Bóg jest jedyny w naturze ale troisty w Osobach.

Teologowie katoliccy nie bezpodstawnie podkreślają absolutną jedność Pana Boga, równocześnie jednak przypisują każdej Osobie szczególne działanie, szczególne nachylenie na świat.

Otóż Bogu Ojcu przypisuje się dzieła stworzenia, Bogu Synowi przypisuje się dzieło odkupienia człowieka; to wszystko, co Jezus uczynił, to właśnie drogiej Osoby Trójcy Przenajświętszej. Ale właśnie dzisiaj ta prawda zapowiedziana przez Jezusa, dzisiaj ujawnia się z całą wyrazistością trzecia Osoba Trójcy Przenajświętszej – Duch Święty. Duch Święty, który dokonuje dzieła uświęcenia człowieka, a przez człowieka świata.

My skłonni jesteśmy za apostołami i za tą rzeszą, która się w ten poranek znalazła na miejscu zesłania Ducha Świętego, widzieć w działaniu Ducha Świętego przede wszystkim dar języków. To przede wszystkim zrobiło na nich wrażenie, że mówią obcymi językami. To wywołało sensację. Nie zauważyli tamci poniekąd uczestnicy, a może po części widzowie tylko tego zjawiska tego, co zaszło we wnętrzu tych ludzi, których nazwano i nazywamy apostołami. Że tam zaszło coś bardzo istotnego, że ich wnętrza, ich serca uległy istotnej przemianie. Jesteśmy też skłonni wymieniać katalog siedmiu darów Ducha Świętego. Niektórzy z nas z pewnością potrafią na pamięć je wymienić . Ale winniśmy sobie dziś uświadomić, że tych darów Ducha Świętego było znacznie więcej niż ten stary katalog wymienia. To po prostu był strumień, można by powiedzieć powódź niewyrażalnych i nieopisanych darów, które ogarnęły serca ludzkie, jeśli one spełniły pewne podstawowe warunki. A przede wszystkim właśnie nastąpiła ta wewnętrzna przemiana, gruntowna, niemalże ontologiczna przemiana tych ludzi.

Do niedawna apostołowie niemało wiedzieli od Jezusa o Bogu, o człowieku, o kresie człowieczego losu i świata. Niemało słyszeli wezwań Jezusa , słuchali Jego wezwań, prawd i zasad, ale jakże byli chwiejni, jakże byli słabi. Słyszeli o tym, że miłość jest najwyższą wartością, ale w praktyce daleko im było do urzeczywistnienia tego największego przykazania...

Oto dopiero teraz, po tym gwałtownym bierzmowaniu, po tej burzy i pożarze w dniu Zielnych Świąt, dopiero teraz wychodzą stamtąd jako inni ludzie, jako ci, którzy już rozumieją to, czego Jezus uczył: „On was wszystkiego nauczy” – mówił im Jezus. I właśnie teraz nauczył. Teraz już wyszli z tego paraliżującego lęku. Dotąd wciąż się lękali. Teraz męstwo ogarnia ich dotychczas słabe serca. Przedtem miłość ich, jak mówiliśmy, była chwiejna. Teraz gotowi są wszystko poświęcić, jako że „ Nie ma większej miłości, gdy ktoś życie swoje oddaje za braci swoich”.

Otóż apostołowie są gotowi już to uczynić i zaczynają iść na spotkanie tej ofiary, tego poświęcenia. Oto wewnętrzna przemiana!

Co prawda nie byli to ludzie w pełni przebóstwieni . Byli jeszcze z kondycji ziemskiej. Mieli na sobie i w sobie jeszcze wady, różne jeszcze słabości, jeszcze nie zabliźnione rany. Ale fundamentalnie byli to już inni ludzie. Tam nie było już takich pęknięć, które by groziły dezintegracją, rozbiciem tej bierzmowanej osobowości apostoła i tych wszystkich, którzy wykapali się w tym ogniu Zesłania Ducha Świętego.

Jeżeli słuchaliśmy względnie uważnie Sekwencji, czyli tego pięknego utworu czytanego przed Ewangelią, tośmy zauważyli ile autor wymienia tych cech przemiany. Mówi się o tym, że On jest światłem, że jest ojcem ubogich.....

Czy wszystko powiedziane o Duchu Świętym? Nie wszystko. To są dary niewymierne, jak niewymierny jest Dawca tych darów.

Teraz zwracamy się ku sobie i myślimy: „A co z nami ?”

A my często nadal, mimo bierzmowania, mimo przeżywania tych Zielonych Świątek tyle razy, nadal jesteśmy słabi, lękliwi, często ciemni a przynajmniej niedouczeni w zakresie prawd wiary naszej. Nadal cierpimy posuchę wewnętrzną, czołgamy się po ziemi, jak płazy. Nadal przeżywamy ogromny deficyt miłości. Jesteśmy zimni, czasem aż przerażająco zimni wobec naszych najbliższych. Zimni i obojętni wobec Pana Boga. Spychamy sprawy Boga i religii do spraw trzeciorzędnych albo i mniej ważnych...

Co z nami jest? Czyżby niebo zostało zamknięte, czyżby Duch Święty przestał działać w Kościele i w nas?

On działa, działa nadal. Spływają te strumienie nie tylko w Zielone Świątki, ale także codziennie, na każdej modlitwie, na każdym spotkaniu z Bogiem, na każdej Mszy św., przy każdym sakramencie świętym. Jeżeli Jezus przekazał apostołom i kapłanom Ducha Świętego: „Weźmijcie Ducha Świętego, którym grzechy odpuścicie, będą odpuszczone, a którym zatrzymacie, będą zatrzymane” – to przecież w każdym sakramencie pokuty spotykamy się z działaniem Ducha Świętego. A więc nie zamknięte niebo, tylko widocznie my jesteśmy zamknięci. Nie doceniamy tych wartości, a więc i nie prosimy o nie. Jesteśmy zamknięci, serca nasze są zamknięte. I dlatego tak mało odczuwamy ciepła tych ognistych języków.

Jan Paweł II w 1979 roku, właśnie w dniu Zielonych Świątek,(właśnie o tej porze, rano) – powiedział do studentów na Placu Zamkowym w Warszawie, w sercu Polski, że „miarą człowieka jest jego serce”. Niezgłębione serce, gdzie ogromnie dużo przestrzeni i dla człowieka i dla Boga. Ale cóż, jak to serce zamknięte, wtedy te promienie spływają jak po skorupie i nie sięgają wnętrza.

Trzeba nam się uderzyć w piersi. Przeprośmy Boga i otwórzmy szeroko dzisiaj nasze serca na przyjęcie Jego łaski i darów na każdy dzień. Czyńmy to na każdej modlitwie, przy każdym sakramencie, na każdej Mszy św., bowiem konieczne jest nam światło, konieczna jest miłość, konieczna jest silna wiara, konieczne jest męstwo i odwaga cywilna. I o te dary dzisiaj i codziennie modlić się będziemy. Prośmy dziś usilnie, abyśmy nie zasmucali Ducha Świętego w nas.

Amen.

ks. T. Rusnak